RSS

Bajka o smoku?

03 Kwi

Zapraszamy Was do przeczytania wyjątkowej bajki,
którą znaleźliśmy na stronie „Otwieracz. Projekt na rzecz osób z autyzmem„.

BAJKA O SMOKU AUTYZMUSIE

bajka o krolu lopeczkuZa siedmioma górami, za siedmioma rzekami a może wcale nie aż tak daleko żyła sobie królewska rodzina w zielonym zamku. Ich królestwo nie było wielkie za to miłe i gościnne. Rządził nim mądrze i sprawiedliwie król Marcin wraz ze swą żoną królową Dominiką. Król co i raz wpadał na genialne pomysły pomnożenia bogactw królestwa. Królowa Dominika robiła natomiast najlepszy chłodnik na świecie. Czymże byłoby jednak królestwo nawet najbardziej utalentowanej pary bez potomstwa? Tak, tak od rana do wieczora w zielonym zamku słychać było śmiech i tupot bosych nóżek małoletnich książątek. Książę Lopek uśmiechał się w sposób który topił każde śniegi i potrafił dostrzec skarby w najmniej spodziewanych miejscach. Całkiem dobrze radził sobie ze smokiem Autyzmusem który był na jego wychowaniu. Ale o tym za chwilę…

Królewicz Franio miał serce wielkości całej Afryki i wspaniale rysował… Nie wszystkim się trafiają tak udane dzieci- myślę, że król i królowa mieli naprawdę wiele szczęścia. Niesprawiedliwością było by nie przedstawić całej masy innych bohaterów którzy odwiedzali zielone królestwo. Co dzień zielone królestwo odwiedzały wróżki: piękna Ptysia i mądra Rysia. Dziwnymi środkami lokomocji przybywała odwiedzić królewską rodzinę zwariowana wróżka Jeremisia. Po kuchni i ogrodzie kręciły się stale wróżki: Zbysia, Misia, Justysia i Żorzetka. Tak, tak, w zielonym królestwie nie brakowało przyjaznych dusz. Czas jednak przejść do mrożącej krew w żyłach ( a może wcale nie) historii o smoku Autyzmusie. Do historii o sile bezwarunkowej miłości.

 Jak już wspominałam, książę Lopiczek miał na wychowaniu smoka. Nie wiadomo skąd smok wziął się w posiadaniu małego księcia. Może już się urodził z małym smoczkiem w dłoni? A może smok, gdy zobaczył dobrego i ślicznego księcia Lopka, postanowił się z nim zaprzyjaźnić? Hmm, myślę, że to mało ważne. Grunt, że smok nie odstępował Lopiczka na krok. Co gorsza jak to u smoków bywa, nie był zbyt piękny, ni prosty w obejściu. Siał wielki popłoch. Smok ryczał, smok krzyczał, smok tupał, smok czasem szczypał. Jaka to szkoda, że w programie nauki gdzie tak wiele pożytecznych rzeczy ani widu ani słychu o oswajaniu smoków.
Niektórzy ludzie widząc księcia Lopka ze smokiem na smyczy wykrzykiwali: „Smoka trzeba wytresować!”, „trzeba uciszyć”, „trzeba schować!”. A cóż smok winny, że jest smokiem? Coś mi się zdaje, że smokowi należy pomóc a nie na niego krzyczeć.
Zwołano więc najróżniejszych doktorów. Doktorzy głowili się całą noc. Wreszcie nad ranem, przemówił najstarszy doktor z siwą brodą do ziemi: „Smoka należy przestraszyć. Przestraszymy go tupiąc z całej siły”. „Hip hip hura! Mamy rozwiązanie”- zawołały wróżki Ptysia, Rysia, Jeremisia, Zbysia, Misia, Justysia (i Żorzetka też!). I zaczęły tupać, tupać z całej siły. Strasznie się zmęczyły lecz smoka nie przegoniły. Doktorzy bardzo się zafrapowali, pobledli i poszli się radzić kolejną noc. Nad ranem pomysł miał doktor najbardziej uczony. Poprawił swe bardzo grube okulary i powiedział: „Wiem, wiem znam się na tym dobrze! Smoka należy przegonić. Przegonimy go dmuchając”.„Hip hip hura! Mamy rozwiązanie”- zawołały wróżki Ptysia, Rysia, Jeremisia, Zbysia, Misia, Justysia (i Żorzetka też!). I zaczęły dmuchać, dmuchać z całej siły. Strasznie się zmęczyły lecz smoka nie przegoniły.
Doktorzy rozpoczęli nadzwyczajne konsylium. W końcu najbardziej doświadczony (i przy okazji najgrubszy) z doktorów zaproponował by smoka wytresować. „Hip hip hura! Mamy rozwiązanie”- zawołały wróżki Ptysia, Rysia, Jeremisia, Zbysia, Misia, Justysia (i Żorzetka też!). I już chciały się zapytać „ale o co właściwie chodzi?” kiedy postanowiła przemówić królowa. „Wiecie, a mi się zdaje, że te tupania, klaskania, dmuchania na nic się zdadzą. Mi się coś zdaje, że smoka po prostu trzeba przytulić. Pokazać mu, że się go kocha. Tak jak kochamy księcia Lopka – tak kochamy jego smoka. Niech nawet czasem zionie ogniem. Przynajmniej nie mamy problemu z rozpaleniem kominka”. I wzięła smoka na kolana i przytuliła mocno do siebie. I nie uwierzycie ( a może uwierzycie) smok się zrobił bardzo milutki. I nagle wszyscy dostrzegli jaki jest mądry, dobry, wrażliwy. I, że może w sumie wcale nie chcą go przeganiać. Może chcą tylko sprawić, by jak najmniej przeszkadzał królewiczowi. „ A może wcale nie musi przeszkadzać?”- zaczęły się zastanawiać wróżki „Wy tu lepiej nie gdybajcie tylko mu pokażcie, że go akceptujecie w całej jego smokowatości”- powiedziała dość ostro królowa.
Królowa Dominika miała bowiem niezły charakterek. Więc wróżki zaczęły smoka przytulać, łaskotać, gilgotać. Zaczęły odkrywać świat jego oczami- robiąc to co smoki lubią najbardziej. Rycząc, krzycząc, odbijając piłkę, buchając ogniem. I wkrótce się przekonały, że kochają smoka najbardziej na świecie. Że się uczą od niego i, że kontakt z nim daje im bardzo wiele. A smok piękniał z każdym dniem i coraz bardziej pokazywał na co go stać. Z czasem zaczęli się jednak trochę nudzić Lopiczek i jego przyjaciel smok. A z nudów wiadomo dzieją się różne rzeczy…
„Słyszałam o mądrym magu w dalekiej krainie”- powiedziała królowa. Pakujemy manatki i na latającym dywanie lecimy już za tydzień. Już nie mam ochoty na mędrkowania. Zaczęły się przygotowywania, pakowanie, smażenie klopsików i naleśników na drogę. Nauka języków, szukanie mapy. Wreszcie królewska rodzina wraz z częścią dworu wskoczyli na dywan i ziuuu lecą ponad domami, miastami, krajami wprost do mądrego maga. Podróż przebiegła bez problemu. Może smok trochę nadpalił dywan zionąc ogniem… Ale takie są uroki życia, ze smokiem. Zresztą mądry mag ma na pewno sposoby na takie sytuacje. Mądry mag nie miał tak długiej brody jak najstarszy z doktorów, tak grubych okularów jak ten najbardziej uczony ni tak dużego brzucha jak ten najbardziej doświadczony. Wyglądał całkiem zwyczajnie jednak całe swoje życie i całe serce poświęcił smokom i ich właścicielom. Wiedział jak trudno być właścicielem smoka, jak trudno mieć smoka w rodzinie. I jak trudno być samym smokiem. Zajrzał smokowi prosto w oczy, wsłuchał się w serce Lopka i już wszystko wiedział: „Smok i książę Lopiczek muszą zacząć poznawać jak ciekawy jest świat wokół. To nie takie proste ale powiem Wam jak”…
I zaczęło się uczenie i poznawanie. Smok umiał coraz więcej a wraz z nim jego dzielny właściciel. Nie zniknął jednak. Zdarza się, że dalej ryczy z całej siły i sieje postrach w okolicy. Każdemu kto pokochał smoka Autyzmusa i jego właściciela Lopka, pozostała na pamiątkę w sercu złota kropelka. Może to jest grudka złota, może kropelka miodu a może świetlisty promyczek? Trzeba się samemu przekonać. Można też zapytać wróżek. Na pewno poświadczą Ptysia, Rysia, Jeremisia, Zbysia, Misia, Justysia (i Żorzetka też!)

Autorką bajki jest Olga Ślepowrońska.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2013 w Terapeutycznie

 

Tagi:

One response to “Bajka o smoku?

  1. Iza mama Kacperka

    10 kwietnia 2013 at 13:03

    piękna, bardzo mądra bajka

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s